CENTRUM MECZOWE 17 czerwca, 2018 11:00

Mustangs
Płock
6
6 I 17
0 II 8
0 III 7
0 IV 6
- OT -
38
Husaria
Szczecin
rozwiń ͮ
 

Zimny prysznic Mustangów

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 20 czerwca 2018 | Komentarze: 0

W minioną niedzielę w Płocku, doszło do drugiego spotkania w ramach rundy Dzikich Kart Topligi. Mustangi, które przez sezon zasadniczy przeszli jak burza, tym razem nie podołali wyzwaniu odnosząc pierwszą przegraną w tym roku i to Husaria Szczecin wystąpi w półfinale rozgrywek.

Niedzielna rywalizacja na Stadionie Miejskim w Płocku zapowiadała największe emocje w pierwszej rundzie play-off. Duże oczekiwania wiązano z Mustangami, którzy przez sezon zasadniczy przeszli bez najmniejszych problemów, osiągając perfekcyjny bilans. Tymczasem Husarze od początku roku zmagali się z dużymi problemami, cały czas poszukując optymalnego systemu w ofensywie, czego wynikiem było tylko jedno zwycięstwo w Poznaniu.

Zgodnie z oczekiwaniami płocczanie już od początku podeszli do rywala bez żadnych kompleksów i pokazali to, co było ich domeną przez cały sezon. Willie Sheird posłał długie, 55-jardowe podanie do Daniela Bałdygi, który wykorzystał niefrasobliwość w trzeciej linii obrony i wbiegł do strefy punktowej ciesząc się z pierwszych punktów swojego klubu w fazie play-off, tym samym dające prowadzenie z o wiele bardziej doświadczonym rywalem. Jednak, to właśnie ten czynnik, zadecydował o tym, że były to ostatnie punkty gospodarzy w tym meczu, a początek dominacji Husarzy.

Zarówno linia ofensywna jak i defensywna szczecinian przejęły kontrolę na linii wznowienia, co – w głównej mierze – zdecydowało o przebiegu meczu. Zawodnicy z Płocka, choć dobrze wiedzieli jakimi atutami dysponują goście i co będzie ich największą zmorą, to ostatecznie nie byli gotowi na tak fizyczną grę.W starciu z takimi weteranami jak Mateusz Waniewski, Przemysław Kunkel, Maciej Felbur, Norbert Szczęsny, Maciej Jaroszewski, Michał Szczurowski, Marcin Niewiadomski, Roman Łakomiak, Maciej Adamiak, Maciej Młynarczyk, Łukasz Bensi-Said, nie byli w stanie się przeciwstawić. Determinacja, wola walki, motywacja, pragnienie udowodnienia swojej wartości zostały przyćmione przez wartość fizyczną, doświadczenie, jakość sportową. Spełniło się dokładnie to, czego obawiano się przed tym meczem. Zawodnicy, którzy jeszcze do tej pory nie mierzyli się z samą czołówką Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego, w bezpośrednim starciu ich umiejętności oraz odporność psychiczna zostały brutalnie zweryfikowane.Po kilku mocnych uderzeniach, znacznie większej dynamice gry, z którą do tej pory się nie zetknęli, jakby nabrali zbyt dużego respektu, dystansu, żeby nie powiedzieć „strachu”. Choć są w stanie grać na wyższym poziomie niż ten, który zaprezentowali, to potrzebują czasu, więcej starć na najwyższym poziomie, aby w takich momentach zachować większy spokój, chłodną głowę, koncentrację i konsekwencję.

Na tle Mustangów, goście mogli w końcu pokazać swój potencjał, udowodnić sobie i trenerom, że są w stanie grać na wysokim i skutecznym poziomie przez wszystkie cztery kwarty. Maciej Felbur, Kewin Maciocha, Mateusz Waniewski, Piotr Kaczmarczyk wykonali wzorową pracę, która zaowocowała dwucyfrową liczbą sacków, a swój najlepszy mecz w tym sezonie rozegrał Noah Whittle, który nie miał sobie równych. A skoro o nim mowa, to nie sposób docenić wysiłek całej linii ofensywnej, która była w stanie stawiać bloki nie tylko w pierwszej, ale i drugiej fazie akcji biegowych. Amerykanin miał dużo czasu i miejsca, aby zaprezentować swoją szybkość i zwinność. W ataku podaniowym swoją jakość pokazał Mateusz Dubicki, robiąc to, do czego nas przyzwyczaił, a owocem jego pracy były dwa przyłożenia. Tomasz Martynow, niczym w meczu z Kozłami, imponował spokojem, pewnością siebie, przeglądem pola, podejmując najlepsze dla jego formacji decyzje.

W ekipie gospodarzy, ze swojego występu nie może być zadowolony Willie Sheird, który rozegrał swoje najgorsze zawody w tym roku. Poczynając od niecelnych podań, którymi często przerzucał swoich skrzydłowych, nie potrafił odnaleźć w sobie regularności i głównie przez jego decyzje atak Mustangów nie funkcjonował tak, jak do tej pory. Karygodny błąd popełnił również przy puntcie, kiedy zamiast złapać lecącą w jego stronę futbolówkę, zbił ją niczym w siatkówce i zamiast pokryć ją… znieruchomiał, jakby zdziwiony tym co przed chwilą zrobił, co wykorzystał Damian Kościelski, który podniósł piłkę i pobiegł z nią wprost do pola punktowego. Co prawda, nie miało to już większego znaczenia, bowiem losy meczu były przesądzone, ale taki błąd, tak doświadczonego zawodnika, jest nie do zaakceptowania. Trzej muszkieterowie, a więc Daniel Bałdyga, Przemysław Pawłowski, Daniel Przyborowski również zawiedli. Choć źle obsługiwani przez rozgrywającego, to dało wyczuć się w nich ogromną tremę spowodowaną rywalizacją z tak mocnymi przeciwnikami. Jedynymi, którzy spełnili – w choć najmniejszym stopniu – oczekiwania obserwatorów, to z pewnością zawodnicy z pozycji linii defensywnej oraz korpus linebackerów. Kamil Krukowski, Sebastian Kolasiński, Maciej Szymański, Hubert Piórkowski, Igor Gierski, Mateusz Ignasiak, Jakub Jankowski, nie bali podjąć się wyzwania, szukali kontaktu z przeciwnikiem, nie unikali odpowiedzialność i nie poddawali się po nieudanych akcjach. Niestety, tym razem górę wzięło coś więcej niż tylko chęci.

- Husaria była perfekcyjnie przygotowana do tego meczu, o czym świadczy brak pomysłu na grę naszej formacji ataku. Każda nasza zagrywka była czytana jeszcze przed akcją i zabrakło elementu zaskoczenia, który mógł by nadać nam rozpędu. Trafiliśmy na drużynę, która – moim zdaniem – jest najlepsza w Toplidze, jeśli chodzi o krycie akcji podaniowych, a to w naszym przypadku zła informacja. Uczulałem i mówiłem swoim zawodnikom, aby wyzbyli się z siebie jakiekolwiek tremy, zdenerwowania, ale pewne rzeczy są silniejsze. To dla nas kolejny etap, który jest nam niezbędny w dalszym, poprawnym rozwoju, bo takie pojedynki uczą najwięcej. Musimy uznać klasę i wyższość przeciwnika, który był od nas wyraźnie lepszy, pod każdym względem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tego meczu nie dało się wygrać. Szczecinianie w takiej dyspozycji mogą walczyć z każdym, a my musimy pracować dalej. Mimo wszystko, jesteśmy zadowoleni z sezonu. - podsumowuje Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock.

- Cieszymy się niezmiernie, że forma przyszła w odpowiednim momencie i swój najlepszy mecz w tym sezonie udało nam się rozegrać w rundzie Dzikich Kart. Wiemy jednak, gdzie możemy zagrać jeszcze lepiej i najbliższe dwa tygodnie spędzimy na przygotowaniach, by z Eagles zagrać jeszcze lepsze spotkanie. Mecz, choć na początku nie ułożył się po naszej myśli, to stracone punkty obudziły obie formacje i pozwoliły przejąć kontrole nad grą. Tytaniczną prace wykonały obie nasze linie i końcowych sukces, jak i wynik, to w dużej mierze zasługa ich gry. Przed meczem wiedzieliśmy że największą bronią ofensywną jest trio skrzydłowych Mustangs i to się potwierdziło. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ten korpus jest jednym z lepszych w całej lidze. Naszym pomysłem na neutralizacje było wywarcie presji na rozgrywającym i to zadanie udało nam się wykonać perfekcyjnie, o czym świadczy liczba „sacków”. Cieszymy się, że przedłużyliśmy sezon, dziękujemy Mustangs za czystą grę i wracamy do ciężkiej pracy, aby powalczyć z Eagles jak równy z równym - komentuje Daniel Wysocki, koordynator ofensywy Husarii Szczecin.

Mustangs Płock – Husaria Szczecin 6:38 (6:17; 0:8; 0:7; 0:6)

I kwarta
6:0 – przyłożenie Daniela Bałdygi po 55-jardowej akcji po podaniu Willie Sheirda
6:7 – przyłożenie Noah Whittle po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Maciej Adamiak)
6:14 – przyłożenie Mateusza Dubickiego po 13-jardowej akcji po podaniu Tomasza Martynowa (podwyższenie Maciej Adamiak)
6:17 – 40-jardowe kopnięcie z pola Macieja Adamiaka

II kwarta
6:25 – przyłożenie Mateusza Dubickiego po 14-jardowej akcji po podaniu Tomasza Martynowa (podwyższenie Macieja Młynarczyka po akcji biegowej)

III kwarta
6:32 – przyłożenie Damiana Kościelskiego po 29-jardowej akcji powrotnej po puntcie (podwyższenie Maciej Adamiak)

IV kwarta
6:38 – przyłożenie Kamila Klebieko po 23-jardowej akcji po podaniu Tomasza Martynowa

MVP meczu: Noah Whittle (Husaria Szczecin)

Ilość widzów: 100

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
53% do 47% (36 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Eagles 6 6/0 107 12
2. Kozły 6 3/3 8 6
3. Monarchs 6 2/4 -57 4
4. Husaria 6 1/5 -58 2

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Mustangs 6 6/0 216 12
2. Steelers 6 3/3 2 6
3. Hammers 6 3/3 -77 6
4. Tigers 6 0/6 -141 0

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?