Niepokonani Archers, waleczni Husarze

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 28 maja 2018 | Komentarze: 0

W sobotę, na Boisku MOSRiR, przy ul. Witkiewicza 69 w Szczecinie, zainaugurowano kolejny sezon PLFA J-8. W pierwszym turnieju juniorskim udział wzięli Bydgoszcz Archers J-8 oraz Młoda Husaria Szczecin J-8, którzy rozegrali między sobą dwa spotkania. Choć w obu zwyciężyli Łucznicy, to woli walki, determinacji i młodzieńczego polotu, Husarzom, nie można odmówić.

Choć przed sezonem Łucznicy imponowali nie tylko szerokim składem, ale też sztabem trenerskim, to do Szczecina, na pierwszy turniej, pojechali w dość okrojonym składzie. Z różnych przyczyn nie mogli pojawić Marcin Pałaszewski i Filip Hartwig, a Jakub Kubacki i Cezary Szczerba z wiadomych względów przebywają w Rumunii. Nie mniej jednak, ostatnia dwójka nawet za granicą żyje meczami swoich podopiecznych. Spotkanie oglądali na żywo w Internecie i na bieżąco przekazywali swoje uwagi drogą telefoniczną, co było bezcenną pomocą, gdyż – jak wiadomo – mecz oglądany z innej perspektywy pozwala zauważyć jeszcze więcej niuansów. Zatem na linii bocznej, bydgoszczan wspierali Stanisław Pawlak (trener główny) oraz Mateusz Marciniak (trener główny sekcji seniorskiej). Pierwszy odpowiedzialny za formację ofensywną (co ciekawe, pierwszy raz w swojej trenerskiej karierze) oraz specjalną, drugi za obronę. Choć dla Marciniaka było to nowe doświadczenie, bowiem na co dzień nie pracuje z młodą sekcją, to spełnił swoje zadanie w stu procentach. Z powodzeniem reagował na boiskowe wydarzenia zmieniając ustawienie czy rotując poszczególnych graczy, przez co rozgrywający szczecinian przez cały czas musiał zmagać się z presją rywala.

Choć wyniki na to nie wskazują, na przestrzeni obu spotkań, trzeba docenić tytaniczną pracę obu zespołów. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem mogłoby się wydawać, że gospodarze turnieju są skazani na porażkę. Mniejsza ilość zawodników, wyraźna różnica w warunkach fizycznych, co przy tak wysokiej intensywności i dwóch następujących po sobie rywalizacji nie mogło dobrze wróżyć. Tymczasem młodzi Husarze wykazali się ogromną determinacją, wolą walki i udowodnili, że są prawdziwą drużyną, która jest świadoma przybranych barw i bogatej tradycji. Kluczowa okazała się jednak różnica doświadczenia. Łucznicy w sezonie przygotowawczym nie tylko przetarli się na krótkim zgrupowaniu z Warsaw Eagles, ale również współpracując z sekcją seniorską, dzięki czemu zawodnikom nie sprawiało większych trudności mierzenie się z rówieśnikami. Gospodarze turnieju takiej okazji nie mieli.

Chciałbym wyróżnić całą drużynę za to, że podjęli walkę, nie przestraszyli się rywala, pomimo wielu kontuzji, które przytrafiły się w tym turnieju. Pokazali prawdziwy hart ducha, wolę walki, potwierdzili, że są prawdziwymi wojownikami i są godni noszenia barw Husarii. Widziałem łzy w oczach po przegranej, ale to nie były łzy dziecka, a wynikające ze sportowej złości. Wiem, że chcieli wygrać za wszelką cenę, zdobyć przyłożenie. Nie udało się – trudno. Ja jestem dumny, będziemy pracowali dalej, aż w końcu będziemy cieszyć się ze zwycięstwa.
Piotr Roszak, trener główny Młodej Husarii Szczecin

Po stronie bydgoszczan, swoją fizycznością, umiejętnością wykorzystania pokaźnych warunków fizycznych (188 cm, 125 kg) w każdym aspekcie gry, dominował Kacper Lewandowski. 17-latek popisywał się efektownymi tacklami, przy okazji notując nawet przechwyt – grając na pozycji defensywnego liniowego – przebiegając ¾ boiska prosto na przyłożenie. Za jego plecami świetnie spisywał się również Dylan Steyer, 15-letni Amerykanin mieszkający w Polsce, wnosił dużo jakości i pewności, wyrastając na jednego z liderów. Niesprawiedliwym byłoby nie wspomnieć – przy tej okazji – o równie niebagatelnym znaczeniu, jakie wnosiła… Małgorzata Olszewska. Mogłoby się wydawać, że postawienie 17-letniej dziewczyny wśród grona bojowo nastawionych chłopaków zakrawa o szaleństwo, jednakże z powodzeniem udowadniła, że wcale nie znalazła się tutaj przypadkiem. Dla formacji obronnej była solidnym fundamentem, na którym opierała się cała gra. Na boisku spędziła 60 procent czasu gry, na pozycji safety, świetnie współpracując z linią defensywną, korpusem linebackerów oraz cornerbacków. Docierające do niej pojedyncze akcje świadczą o jej świetnym przeglądzie pola oraz stwarzanym zagrożeniu przy każdej z akcji. Cały swój występ ukoronowała forced fumble, a przypomnijmy, że dla niej również był to pierwszy futbolowy mecz w życiu! Jak mówi trener główny, Stanisław Pawlak: „Gosia w żadnym razie nie jest tylko maskotką naszej drużyny. Jest moim podstawowym zawodnikiem na pozycji safety, który w sobotę potrafił wprowadzać założenia taktyczne nadawane przez trenera Marciniaka, wykonać skuteczne tackle, doprowadzić do straty piłki, podjąć się bardzo trudnej i odpowiedzialnej roli, której nie jeden chłopak – za pierwszym razem – by nie sprostał.”

Oprócz wyżej wspomnianych zawodników, na duże pochwały zasługuje również Jakub Barczyński. 14-letni center, w zespole Archers jest już drugi rok, ale ze względu ograniczenia wiekowe nie mógł wyjść do tej pory na boisko. Teraz pokazuje, że ma zadatki na to, aby być przyszłością polskiego futbolu na swojej pozycji. Linią ofensywną dyrygował jak nie jeden weteran, a nie do zatrzymania przez rywala biegi przez środek, świadczą o świetnie wykonanym zadaniu, bowiem właśnie, m.in. gra centra jest decydującym czynnikiem w tym elemencie. Dość powiedzieć, że cała formacja złożona była wyłącznie z debiutantów, a nie wymagała jakichkolwiek radykalnych zmian, każe zwrócić na siebie szczególną uwagę.

Ksawery Tracz, Jakub Koławski-Ceynowa (obaj liczący sobie po 15 lat), to gracze, którzy najbardziej wyróżnili się na tle całego zespołu, a to ze względu na swoją wszechstronność. Dali tę możliwość, że jeżeli tylko trenerzy potrzebowali zmienników w poszczególnych formacjach, to byli gotowi w każdym momencie. Podobnie jak Kacper Kucharski, który nominalnie sygnowany jest jako tight end, ale podczas całego turnieju występował na linii defensywnej notując trzy sacki, kluczowe tackle i wielokrotnie cofając Husarzy w głąb pola. Również Mikołaj Burzyński (MVP Turnieju), który występował na czterech różnych pozycjach (biegacz, fullback, tight end i skrzydłowy).

Po stronie Młodych Husarzy również nie brakowało wyróżniających się osobistości. Oskar Sardyga, rozgrywający, wykazał się nieprzeciętnymi umiejętnościami sporym talentem. Pomimo dopiero 15 lat już dysponuje dostatecznie silnym ramieniem, które pozwala posłać piłkę na co najmniej 30 jardów przy jednocześnie nienagannej rotacji. Nie boi się wyjść poza kieszeń, poszukując rozwiązań biegowych, które niekiedy dawały pokaźne zdobycze jardowe. Bacząc na presję, którą wywoływała świetna linia defensywna bydgoszczan, Sardyga rozegrał więcej niż poprawne zawody. Choć można byłoby za to zganić linię ofensywną, to jednak trzeba wziąć poprawkę na brak optymalnego składu. Niemalże cała formacja musiała zostać przegrupowana przez kontuzje, choroby lub absencje czołowych graczy.

Nie mniej, gra podaniowa Husarzy nie była czynnikiem dominującym, bowiem zgodnie z filozofią trenera głównego, Piotra Roszaka, to akcje biegowe mają przeważać w atakach jego drużyny. W tym elemencie najbardziej wykorzystywany był Igor Woliński, który w wielu zagraniach pokazał się z bardzo dobrej strony prowadząc mocne, zdeterminowane biegi.

W formacji obronnej show skradł Przemysław Klimaszewski, którego gra spowodowała, że blok defensywny Husarii działał bardzo sprawnie i notował zatrzymania również za linią wznowienia akcji. Jego starania zostały docenione przez wszystkich uczestników turnieju, którzy nominowali go do nagrody MVP Defensywy. Choć na podobne wyróżnienie zasłużył też Jakub Grzywacz, który wielokrotnie sackował rozgrywających i przedostawał się za linię wznowienia.

Pomimo wyraźnych zwycięstw bardziej doświadczonych Łuczników, trzeba jasno zaznaczyć, że Młoda Husaria nie będzie dla przeciwników łatwym rywalem. Z każdym kolejnym spotkaniem powinni nabrać większej pewności siebie, która pozwoli na wykorzystywanie okazji blisko strefy punktowej. Jednak, jak podkreśla trener Roszak, najważniejsze dla niego jest, aby zespół dawał z siebie maksimum zaangażowania i wypełniał założenia taktyczne. Jak wspomina, sekcja seniorska Husarii również nie zaczęła wygrywać już w pierwszym roku swojego istnienia, aż w końcu zdobyła dwa mistrzostwa i awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej. W zespole nie brak talentu i umiejętności, które w końcu będą musiały przełożyć się na pozytywne wyniki.

Bydgoszczanie – pomimo udanej inauguracji – nie powinni być zwolnieni z dalszej ciężkiej pracy, bowiem wciąż widać wiele elementów do poprawy. Najwięcej wydaje się mieć formacja obronna, której dość długo zajęło znalezienie optymalnego ustawienia, które regularnie zatrzymywało szczecinian. Umiejętność czytania gry przeciwnika, to kolejny element, który wymaga poprawy, choć tego nabywa się już w bezpośredniej rywalizacji.

- Pierwsza połowa, pierwszego meczu, pozwoliła nam zauważyć jak sprawują się nasi zawodnicy w typowo meczowych warunkach oraz jakie są mocne i słabe strony Młodej Husarii. Później dostosowywaliśmy nasze zagrywki do panujących warunków. Warto podkreślić, że szczecinianie nie są przypadkową drużyną pozbieraną z ulicy. To dobrze przygotowany, zorganizowany zespół, który wie co robi na boisku, przez co napsuł nam sporo krwi. Jestem zadowolony przede wszystkim z tego, że wiele z podejmowanych przez nas działań – od początku sezonu przygotowawczego – odniosło wymierny skutek. Z niecierpliwością czekam na powrót do składu Miłosza Słonieckiego, który powinien nadać jakości na pozycji tight enda, której nam w tym turnieju brakowało. Oczywiście, nadal musimy pracować nad wieloma elementami, jak chociażby blokowaniem rywala, czytaniem gry po obu stronach piłki, ustawieniem obrony. Nie mniej, jestem dumny ze swojej drużyny. Pokazali charakter, a każdy z zawodników wniósł do składu pewną jakość. Wiem już na co stać mój zespół i jestem bardzo zadowolony z tych rezultatów. - podsumowuje Stanisław Pawlak, trener główny Bydgoszcz Archers J-8.

- Archers oba spotkania wygrali jak najbardziej zasłużenie i szczerze im gratuluję. Nie mniej jednak, już przed meczem mogłoby się wydawać – patrząc na przewagę fizyczną i ilość graczy – że będziemy dla nich chłopcami do bicia. Było widoczne, że w środku pola byliśmy znacznie słabsi pod względem fizyczności. Mieliśmy okazję do tego by zapunktować, ale w ostateczności zabrakło doświadczenia, chłodnej głowy, ale dopiero się tego uczymy. Chciałbym wyróżnić całą drużynę za to, że podjęli walkę, nie przestraszyli się rywala, pomimo wielu kontuzji, które przytrafiły się w tym turnieju. Pokazali prawdziwy hart ducha, wolę walki, potwierdzili, że są prawdziwymi wojownikami i są godni noszenia barw Husarii. Widziałem łzy w oczach po przegranej, ale to nie były łzy dziecka, a wynikające ze sportowej złości. Wiem, że chcieli wygrać za wszelką cenę, zdobyć przyłożenie. Nie udało się – trudno. Ja jestem dumny, będziemy pracowali dalej, aż w końcu będziemy cieszyć się ze zwycięstwa. Tak samo jak wygrywać, trzeba nauczyć się przegrywać, aż w końcu przyjdą wyniki. Na kolejne turnieje przygotujemy nowe zagrywki, nowe niespodzianki. To nie tak, że cały sezon będziemy grali jednym systemem. Będziemy zmieniać zagrywki co turniej, na co już uczuliłem swoich adeptów. To co będzie wychodziło najlepiej, to będziemy szlifowali dalej, aby dojść do perfekcji. - analizuje i chwali Piotr Roszak, trener główny Młodej Husarii Szczecin J-8. - Pod względem organizacyjnym uważam, że jak najbardziej stanęliśmy na wysokości zadania. Należą się szczere pochwały i podziękowania dla rodziców, przyjaciół Husarii, którzy pomogli to wszystko zorganizować, zrobić to tak, żeby nie było wstydu. Myślę, że pozytywne zaskoczyliśmy Łuczników, których ugościliśmy najlepiej jak to było tylko możliwe. - dodaje.

Bydgoszcz Archers J-8 – Młoda Husaria Szczecin J-8 26:0 (8:0; 0:0; 6:0; 12:0)

I kwarta
8:0 – przyłożenie Donna Gaebeleina po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Mikołaja Burzyńskiego po akcji biegowej)

III kwarta
14:0 – przyłożenie Ksawerego Tracza po 44-jardowej akcji biegowej po odzyskaniu piłki

IV kwarta
20:0 – przyłożenie Mikołaja Burzyńskiego po 1-jardowej akcji biegowej
26:0 – przyłożenie Mikołaja Burzyńskiego po 16-jardowej akcji biegowej

Młoda Husaria Szczecin J-8 – Bydgoszcz Archers J-8 0:36 (0:8; 0:16; 0:6; 0:6)

I kwarta
0:8 – przyłożenie Ksawerego Tracza po 40-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Donna Gaebeleina po akcji biegowej)

II kwarta
0: 16 – przyłożenie Mikołaja Burzyńskiego po 28-jardowej akcji biegowej (podwyższenie Ksawerego Tracza po podaniu Donna Gaebeleina)
0:24 – przyłożenie Kacpra Lewandowskiego po 62-jardowej akcji po przechwycie (podwyższenie Ksawerego Tracza po podaniu Igora Lasoty)

III kwarta
0:30 – przyłożenie Donna Gaebeleina po 1-jardowej akcji biegowej
0:36 – przyłożenie Igora Lasoty po 5-jardowej akcji biegowej

Nagrody indywidualne po 1. Turnieju Juniorskim PLFA J-8:

MVP Ofensywy: Donn Gaebelein (rozgrywający Bydgoszcz Archers J-8)
MVP Defensywy: Przemysław Klimaszewski (linebacker Młodej Husarii Szczecin J-8)
MVP Turnieju: Mikołaj Burzyński (biegacz Bydgoszcz Archers J-8)

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?