Piąta Próba: Ofensywa

Opublikowano dnia: 10 maja 2018 | Komentarze: 0

Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że Tomasz Martynow zasłużył sobie na pozycję pierwszego rozgrywającego Husarii Szczecin. W Poznaniu świetnie zaprezentował się również Patryk Barczak, ale to nie wystarczyło do ostatecznego zwycięstwa. Willie Sheird rozbił statystyczny bank, a w Krakowie Maciej Szczerba rozdzielił obowiązki. Szczegółowe podsumowanie formacji ofensywnych po 5. kolejce!

Rozgrywający

Na plus

 

Fot. Husaria Szczecin. Tomasz Martynow (2) przymierza się do ostatniej ofensywnej akcji swojej drużyny, dającej upragnione zwycięstwo.

Dopiero w 5. kolejce możemy docenić na plus rozgrywającego ze Szczecina (a w zasadzie z Gorzowa). Kto by przed sezonem pomyślał, że trzeci w hierarchii zawodnik wleje w husarskie serca tyle pozytywnej energii. Tomasz Martynow zaprezentował się świetnie i pewnie poprowadził swoją ekipę po pierwsze punkty. Zaliczył co prawda 2 przechwyty (w tym jedno bardzo kosztowne w redzone i jedno zupełnie bez znaczenia na koniec 2 kwarty), ale co najważniejsze raz podał na przyłożenie i skutecznie rozdzielał piłki na pierwsze próby do swoich kolegów. Oczywiście będzie mu bardzo ciężko w kolejnym meczu (a’la Sophomore slump), jednak Husarze już wiedzą, że przy dobrym playcallingu (tak jak w Poznaniu - brawo Daniel Wysocki), są w stanie z młodym rozgrywającym wygrać nawet z najlepszymi.

Na zero

To już niejako tradycja Piątej Próby, że gdy grają Mustangi to będziemy musieli napisać o rozgrywającym płockiej Ekipy. Jednak dziś tylko „na zero”, bo trzecia linia obrony Hammers nie wróciła chyba z majówki. Willie Sheird po raz kolejny zapisał się w historycznych statystykach PLFA i tym razem pobił rekord podań na przyłożenie. Aż 6 razy skrzydłowi Mustangs wbiegali w pole punktowe rywali po jego zagraniach. Podniebny atak pod wodzą amerykańskiego weterana przyniósł blisko 430 jardów i na półmetku 37-letni zawodnik pewnie zmierza po tytuł ofensywnego MVP sezonu. Czy jest ktoś, kto mu może zagrozić?

Na minus

Kilku rozgrywających zagrało słabe zawody, ale żaden nie "przegrał” meczu, więc nie wyróżnimy dziś nikogo. To wcale nie znaczy, że nie było bez zarzutu…

Skrzydłowi

Na plus

 

Fot. Bartosz Wika. Złapanie piłki na drugim pylonie powoli robi się akcją rozpoznawczą Wojciecha Perza (81).

Skrzydłowi w tej kolejce spisywali się na medal (z drobnymi wyjątkami). Zdecydowanie bohaterem tego weekendu został ulubiony cel Williego Sheirda – Daniel Przyborowski. Młody skrzydłowy z Płocka zdobył aż 4 przyłożenia (przy 7 złapanych piłkach) i blisko 150 jardów! Do tego zagrał jeszcze w obronie gdzie spisał się równie dobrze. Kolejny świetny występ i jego licznik touchdownów w 2018 roku doszedł już do 7!

Drugim niekwestionowanym bohaterem meczu (jednak w tym przypadku niestety przegranego) był Wojciech Perz z Kozłów. Zdecydowanie wysunął się na pozycje WR nr 1 (i taki numer nosi na koszulce) w ekipie z Poznania i chyba już tak pozostanie. Patryk Barczak ciągle szukał swojego kolegi i z pełną ufnością posyłał do niego wiele piłek. Ten odwdzięczył się za zaufanie swojego lidera, łapiąc aż 8 z nich i notując kolejne przyłożenie w tym sezonie. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa…

Na zero

Na zero trzeba wspomnieć o odbiorach podań Tomka Martynowa z Husarii. Mateusz Dubicki kolejny raz udowodnił że jest niezbędny przy przesuwaniu łańcucha w kluczowych 3 próbach (ma w tym sezonie już 8 takich akcji). Patryk Brączkowski z każdym meczem coraz pewniej rozpycha się podczas swojego topligowego debiutanckiego sezonu, a Mateusz Knop przełamał klątwę pola punktowego przy akcjach podaniowych w wykonaniu Husarzy. W końcu gra górą zaczęła przynosić pożądane efekty.

Na koniec musimy wspomnieć o wyczynie Piotra Żero z Zagłębia Steelers. Zdobył on premierowe przyłożenie w Toplidze, a mając na uwadze kłopoty z grą podaniową swoich rozgrywających jest to nie lada wyczyn.  Piotrek był jedynym odbiorcą podań w swojej drużynie w tym meczu i zakończył zawody z 3 złapanymi piłkami, 51 jardami i jednym przyłożeniem.

Na minus

Gdy w jednej kolejce zdobywasz wyróżnienie, to poprzeczka by uzyskać kolejne wędruje lekko do góry. Niestety, nie poradził sobie z oczekiwaniami Konrad Kondraciuk. Był zupełnie niewidoczny w ataku Hammers i nie potrafił w żaden sposób zagrozić rywalom. Od takich zawodnik jak Konrad oczekujemy solidnych występów co tydzień a w ostatnią sobotę po prostu zawiódł (jak i większość jego drużyny). Lider ofensywy z Łazisk musi popracować nad koncentracją, bo znowu kilka piłek przeszło mu koło nosa (i przy okazji przez palce).

Biegacze

Na plus

 

Fot. Fotoklik, Hammers Łaziska. Daniel Kulawik (24) był bardzo szybki w sobotę więc tego dnia bardzo szybko zdobył swoje pierwsze przyłożenie w tym roku.

Jedynym jasnym ofensywnym punktem swojego zespołu był Daniel Kulawiak. Już w pierwszej akcji meczu dał niespodziewane prowadzenie ekipie z Łazisk. Pognał slalomem przez 75 jardów i zameldował się w polu punktowym Mustangs. Niestety – jak powiedział trener Aksel Kocyła – prowadzenie przyszło zbyt wcześnie i z Młotów uciekła gdzieś koncentracja. Dali się szybko zdominować Mustangom popełniając błędy jakich wcześniej nie robili. Nie mniej jednak, liczby Daniela robią wrażenie – 93 jardy w 9 próbach i 1 przyłożenie, a do tego dobre wsparcie przy grze podaniowej (kolejne 23 jardy przy 2 złapanych piłkach). Gratulacje!

Na zero

Gra biegowa Zagłębia Steelers wyglądała naprawdę nieźle. Marcin Bratuszewski tradycyjnie przebijał się przez zastępy przeciwników nie oglądając się na swoje urazy. To w końcu zrobiło trochę miejsca, które wykorzystał akurat rozgrywający Hutników – Kamil Ziębia (który notabene zagrał dobry mecz na QB). Ogólnie liczba zdobytych jardów na ziemi (dokładnie 160) świadczy, że maszyna z Będzina zaczyna się w końcu rozkręcać.

Na minus

Nadal kuleje gra biegowa Tigers. Co prawa było już lepiej niż w ostatnim meczu i widać, że Mieszko Łabuz i Bogdan Langer grają coraz lepiej, to i tak w tym meczu można było od nich oczekiwać trochę więcej. Nie mniej jednak nadal wszyscy czekamy na  pobudkę krakowskiej linii ofensywnej bo to chyba tutaj leży przyczyna dotychczasowych niepowodzeń…

Linia ofensywna

Na plus

 

Fot. Paweł Motyka.Kto ma zablokować dwóch graczy przeciwnika jeśli nie Miłosz Adamski  (74)!

To może być już nudne, ale nadal najlepsze wrażenie robią dwaj liniowi Zagłebia Steelers. Mateusz Białas i Miłosz Adamski po prostu przyciągają wzrok swoją dynamiczną grą. Są bardzo naładowani, wszędzie ich pełno i widać że gra w linii ofensywnej sprawia im wiele frajdy. Może i zdarzają się im błędy przy pass protection, ale przy biegach nadrabiają to z nawiązką. Chyba jedyni ofensywni liniowi w PLFA, którzy potrafią ukraść show należne do tej pory rozgrywającym, skrzydłowym albo biegaczom... Gratulacje Panowie!

Na zero

Dobrze oglądało się grę Sebastiana Ossywy z Kozłów Poznań. Toczył bardzo zacięte boje z każdym szczecińskim obrońcom, często wybiegał do bloków, a gdy trzeba było to i wspomagał na boisku defensywę. Prawdziwy poznański kozioł!

Na minus

Jeśli można się przyczepić do czegoś (lub kogoś) w ofensywie Mustangów to w tym tygodniu wyraźnie od reszty odstawał center Maciek Szymański. Jego snapy były wyjątkowo słabe, przez co niejednokrotnie amerykański rozgrywający musiał podnosić piłkę z ziemi. Niestety, dwukrotnie nawet jemu nie udało się uratować sytuacji. Raz Amerykanin został zsackowany, a drugi raz piłkę przejęła obrona Hammers. Zdecydowanie do poprawy!