Po 9. kolejce PLFA II - grupy północna i wschodnia

Autor: Dawid Biały Opublikowano dnia: 29 sierpnia 2017 | Komentarze: 0

W weekend rozegrano dziewiątą kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach północnej oraz wschodniej odnieśli: Rockets oraz Crusaders.

 

Rakiety najlepsze na Podkarpaciu

Rockets Rzeszów – Aviators Mielec 33:0

Rzeszowskie zakończenie sezonu dostarczyło fanom bardzo jednostronne starcie. Gospodarze dominowali od samego początku i raz jeszcze udowodnili, że są zdecydowanie najlepszą drużyną w regionie. To zbyt mało, aby wywalczyć awans do drugoligowych playoffs, ale wystarczająco, by w dobrych humorach zakończyć bieżące rozgrywki. Drugie tegoroczne starcie pomiędzy Rockets i Aviators przebiegało według bardzo podobnego scenariusza, co pierwsze. Futboliści z Rzeszowa szybko zbudowali pewne prowadzenie i wybili tym samym rywalom z głów nadzieje na wyrównany mecz.

Punktowanie rozpoczął po skutecznym biegu Szymon Lampart. Później do głosu doszła defensywa, która błyskawicznie wymuszała bolesne straty Lotników. Duża presja przyniosła aż trzy z rzędu przyłożenia autorstwa formacji obrony. W polu punktowym Mielca meldowali się: Bartosz Stawowy, Marek Burnus i Adrian Łuczyk. W każdym z trzech przypadków serie ofensywne w wykonaniu Aviators były zatrzymywane zanim zdołały opuścić własną „czerwoną strefę”. Rakiety zbudowały pewne prowadzenie, a dalsza część spotkania była formalnością. Wynik ustalił po akcji biegowej rozgrywający Mark Kwoka, a gospodarze potwierdzili, że w województwie podkarpackim nie ma na nich mocnych. Sobotni mecz był dla obydwu klubów ostatnim w sezonie 2017.

- Nasza przewaga przez całe spotkanie z Aviators nie podlegała dyskusji. Na szczególne słowa uznania zasługuje defensywa, która zdominowała pierwszą połowę zdobywając aż trzy przyłożenia. Całość sezonu oceniamy pozytywnie, biorąc pod uwagę fakt, że przystępowaliśmy do rozgrywek z nastawieniem, że grając bez wsparcia z zagranicy trudniej będzie o zwycięstwa. Naszym planem minimum był bilans 3-3 i cel ten osiągnęliśmy. To napawa nas optymizmem. Zebraliśmy cenne doświadczenia, które zaprocentują. Plan na zimę to zdecydowane poszerzenie drużynowego składu poprzez cykl rekrutacji, które w zasadzie już mamy zaplanowane. Dodatkowo kompletujemy silniejszy fundament sponsorski, tak abyśmy mogli wiedzieć jakim budżetem będziemy dysponować. Bardzo chcielibyśmy zdecydowanie poszerzyć nasz sztab szkoleniowy – powiedział Michał Tittinger, prezes Rockets Rzeszów.

- Zanotowaliśmy dość dobry występ defensywny. Z drugiej strony nasz atak niestety kulał. Ten sezon był ciężki, a za nami wiele bolesnych porażek. Mimo to nie spuszczamy głów. Zyskaliśmy spore doświadczenie, a pierwszoroczniacy w składzie dowiedzieli się jak wygląda futbolowy sezon. By osiągać lepsze wyniki zabrakło przede wszystkim ogrania. Czeka nas teraz krótka przerwa, po której zaczynamy pracować. Najpierw dzięki naszemu partnerowi Calypso Fitness Club Navigator Mielec jesienno-zimowy okres spędzimy na siłowni, a od stycznia ruszamy z przygotowaniem futbolowym. W następnym sezonie pokażemy, że te rozgrywki były tylko zbieraniem doświadczenia - powiedział Jakub Gawryś, trener główny Aviators Mielec.

Rockets Rzeszów – Aviators Mielec 33:0 (14:0, 13:0, 6:0, 0:0)

I kwarta

7:0 przyłożenie Szymona Lamparta po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

14:0 przyłożenie Bartosza Stawowego po 6-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

II kwarta

21:0 przyłożenie Marka Burnusa po 6-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki straconej przez Aviators (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)

27:0 przyłożenie Adriana Łuczyka po przechwycie w polu punktowym Aviators

III kwarta

33:0 przyłożenie Marka Kwoki po 12-jardowej akcji biegowej

Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Bartosz Stawowy (gracz drugiej linii obrony Rockets Rzeszów)

 

Crusaders wygrywają grupę wschodnią

Tytani Lublin - Crusaders Warszawa 15:39

Batalia pomiędzy dwiema niepokonanymi drużynami miała wyłonić zwycięzcę grupy wschodniej, a także klub, który w rywalizacji ćwierćfinałowej zapewni sobie przewagę własnego boiska. Widowisko, jakie miało miejsce w Lublinie nie zawiodło oczekiwań. Obydwie ekipy zagrały z pełnym poświęceniem i zapewniły fanom mnóstwo emocji. Początek należał do gości, którzy za sprawą wszechstronnego Timothy'ego Richardsona wypracowali dwa przyłożenia przewagi. Słaby start wyraźnie zmotywował Tytanów, którzy odzyskali właściwy rytm i na początku drugiej kwarty odzyskali prowadzenie. W polu punktowym Krzyżowców dwukrotnie zameldował się Sebastian Żukowski. Goście zdołali odpowiedzieć jeszcze przed przerwą dzięki kolejnej wspaniałej akcji Richardsona, który dalekim podaniem znalazł niepilnowanego Felixa Dumitrescu.

Wyrównana pierwsza połowa zapowiadała brak rozstrzygnięcia aż do końcowego gwizdka. Niestety, gospodarze po zmianie stron nie potrafili odnaleźć właściwego rytmu i Crusaders zaczęli konsekwentnie powiększać swoje prowadzenie. Do swojego dorobku dołożyli trzy kolejne przyłożenia. Punktowali: Bartosz Zapendowski, Michał Główka oraz zdecydowanie najbardziej wartościowy zawodnik meczu, Richardson. Krzyżowcy pokonali Tytanów 39:15, zaliczając tym samym perfekcyjny sezon zasadniczy. Wygrana połączona z małą stratą punktową sprawia, że Crusaders zapewnili sobie przewagę własnego boiska w kluczowej fazie rozgrywek. W ćwierćfinale Warszawę odwiedzą Mustangs Płock. Tytani zakończyli sezon zasadniczy na drugim miejscu w grupie wschodniej. Czeka ich wyjazd do Poznania na playoffową batalię z Patriotami.

- Nie czujemy się, jak byśmy ulegli Crusaders Warszawa. Defensywnie przegraliśmy z Timothy'm Richardsonem i tylko w ten sposób możemy rozpatrywać ten mecz. To był teatr jednego aktora. Gdyby nie amerykański zaciąg, na pewno moglibyśmy stworzyć z Crusaders fajne, zacięte widowisko, ponieważ w obu naszych drużynach polski "rdzeń" jest na podobnym poziomie. Dokładając do tego nasze własne potknięcia, szczególnie w drugiej połowie meczu, otrzymujemy ostateczny wynik. Teraz czas na szybką analizę i próbę wyeliminowania błędów, a potem musimy zapomnieć o tej wpadce. Za dwa tygodnie czeka nas ćwierćfinałowe starcie, które - miejmy nadzieję - pozwoli nam w półfinale zrewanżować się Crusaders – powiedział Andrzej Jakubiec, koordynator ofensywy Tytanów Lublin.

- Tytani pokazali, że to był ich dom. Musieliśmy uspokoić grę i nasze głowy, aby przebieg meczu zmienił się nie do poznania. Zmiany ustawienia i szybka egzekucja zagrywek pozwoliły na pełna dominację w drugiej połowie. Widać było, ze Tytani wyraźnie opadli z sił, przez co my mogliśmy pozwolić sobie na więcej. Tytani grali bardzo fizycznie i dobrze przygotowali się na realizacje założeń taktycznych. Pierwszy raz w sezonie przegrywaliśmy, ale szybko wprowadzone zmiany i małe sugestie trenerskie w ofensywie i defensywie doprowadziły do wygranej. Na playoffs jesteśmy gotowi! Tym bardziej, ze nie będziemy musieli wyjeżdżać. Czujemy się dumni z mistrzostwa grupy, posiadamy najlepszy atak i najlepszą obronę w lidze. Teraz musimy udowodnić to w playoffs – powiedziała Marcin Miszczak, prezes Crusaders Warszawa.

Tytani Lublin – Crusaders Warszawa 15:39 (8:13, 7:6, 0:7, 0:13)

I kwarta

0:6 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 15-jardowej akcji biegowej

0:13 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 44-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Aleksander Powar)

8:13 przyłożenie Sebastiana Żukowskiego po 37-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego (podwyższenie za dwa punkty, Mateusz Majewski)

II kwarta

15:13 przyłożenie Sebastiana Żukowskiego po 63-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)

15:19 przyłożenie Felixa Dumitrescu po 36-jardowej akcji podaniowej Timothy'ego Richardsona

III kwarta

15:26 przyłożenie Bartosza Zapendowskiego po 4-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Aleksander Powar)

IV kwarta

15:33 przyłożenie Michała Główki po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Aleksander Powar)

15:39 przyłożenie Timothy'ego Richardsona po 76-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu

Mecz obejrzało 400 widzów.

MVP meczu: Timothy Richardson (rozgrywający Crusaders Warszawa)

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA