CENTRUM MECZOWE 15 maja, 2016 13:00

Kozły
Poznań
0
0 I 21
0 II 20
0 III 7
0 IV 12
- OT -
60
Seahawks
Gdynia
rozwiń ͮ
 

Win-win

Autor: Marcin Fijałkowski Opublikowano dnia: 11 maja 2016 | Komentarze: 0

W niedzielę o godzinie 13:00, na stadionie Golęcin w Poznaniu, zostanie rozegrany mecz siódmej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Kozły Poznań podejmą Seahawks Gdynia.

Gospodarz: Kozły Poznań (0-4)
Gość: Seahawks Gdynia (4-0)
Data i godzina: 15 maja, godz. 13:00
Stadion: Golęcin, Warmińska 1, Poznań
Liga: Topliga
Bilety: 10 zł lub 20 zł (rodzinny)

Gospodarze niedzielnego starcia mają w tym roku poważne problemy kadrowe. To widać na każdym meczu i po sytuacji w tabeli, w której Wielkopolanie znajdują się na ostatniej pozycji bez żadnego triumfu i z bilansem małych punktów 12:159! Niedawny ich pojedynek z Husarią Szczecin, największa nadzieja na odniesienie pierwszego zwycięstwa w sezonie, zakończył się porażką 6:29. Mimo to Bartosz Wika, prezes klubu, jest dobrej myśli: - Tamto starcie oceniamy pozytywnie. Wynik może nie jest korzystny, ale zauważyliśmy znaczącą poprawę w grze i cieszymy się z kolejnego meczu, dzięki któremu nasi młodzi gracze mogli zdobywać cenne topligowe doświadczenie. Na porażce zaważyła bardzo słaba druga kwarta w naszym wykonaniu.

Najjaśniejszą stroną obecnej sytuacji jest możliwość gry przeciwko najlepszym drużynom w Polsce. Jest to bardzo cenne doświadczenie dla kilku naszych zupełnie nowych zawodników i sporej grupy, która w tym roku przeniosła się z zespołu PLFA 8.
Bartosz Wika, prezes drużyny Kozły Poznań

Faktycznie poznanianie pozwolili wtedy rywalom na zdobycie aż 21 punktów nie odpowiadając żadnym przyłożeniem. Mimo starań Emilio Dangote, który występował w obu formacjach, skrzydłowego Mateusza Patalasa czy biegacza Bartosza Wocha Kozłom udało się wbiec w pole końcowe tylko raz. Nie daje to dobrych prognoz przed walką z mistrzem Polski.

A ten, jak na posiadacza pucharu przystało, idzie przez rozgrywki jak burza. Dorobek 4-0, w którym jest również zwycięstwo nad Panthers Wrocław, musi robić wrażenie. Gdynianie niedawno pokonali bez problemów Warsaw Sharks 35:0 pokazując, że są groźni także w obronie. Pierwsza od ponad trzech lat wygrana „do zera” (poprzednia miała miejsce 4 maja 2013 nad protoplastami Sharks – Warsaw Spartans  zakończyła się wynikiem 76:0!) świadczy o tym, że ewolucja Seahawks to nie tylko piękna i ciekawa gra w ofensywie, ale również nieustający trud nad poprawieniem obrony. Jak na mistrzów przystało dążenie do doskonałości jest niepowstrzymane i mimo kolejnych triumfów Jastrzębie znają swoje słabe strony: - Mamy sporo do poprawy w każdej formacji. Sezon jest na półmetku, zaczynamy funkcjonować coraz składniej, ale wciąż chcemy stawać się lepszą drużyną – zapowiedział Daniel Piechnik, trener defensywy gdyńskiej ekipy.

W starciu z warszawianami wśród jego podopiecznych brylowali: liniowi Arkadiusz Cieślok i Klaudiusz Rostowski oraz autorzy przechwytów: Jakub Fabich i Brandon Stanley. W ofensywie zaś Seahawks stanowią bardzo ciekawą mieszankę polsko-amerykańską opartą na mocnych biegach silnego Joshuy Quezady oraz podaniach Terrance`a Owensa do korpusu polskich skrzydłowych, gdzie z dobrej strony pokazują się ostatnio między innymi Przemysław Portalski i Jakub Mazan. Ta kombinacyjna taktyka przynosi szybkie i wymierne efekty: Jastrzębie są na drugim miejscu w Toplidze, jeśli chodzi o ofensywne zdobycze.

Ten dorobek może się powiększyć już w niedzielę podczas konfrontacji z Kozłami zwłaszcza, że sytuacja w tabeli sprzyja faworyzowaniu gdynian. Za Seahawks przemawia również historia: w czternastu spotkaniach tych drużyn tylko raz wygrały Kozły. Miało to miejsce w feralnym dla Jastrzębi sezonie 2009, jedynym, w którym nie awansowały do półfinałów. A i tak mecz był wyrównany i zakończył się niewysoką różnicą - 12:8. Ale Wika ponownie podchodzi z optymizmem: - Do pojedynku z Seahawks przygotowujemy się normalnie. Będziemy oglądać nagrania z ich poprzednich meczów i starać się dopracowywać nasze zagrywki na treningach. Najjaśniejszą stroną obecnej sytuacji jest możliwość gry przeciwko najlepszym drużynom w Polsce. Jest to bardzo cenne doświadczenie dla kilku naszych zupełnie nowych zawodników i sporej grupy, która w tym roku przeniosła się z zespołu PLFA 8.

Swój plan mają także mistrzowie: - Kozły przeżywają w tym sezonie bardzo trudne chwile, ale bynajmniej ich nie lekceważymy. Nauczyliśmy się, że naszym największym wrogiem w meczach przeciwko drużynom, które nie zajmują najwyższych miejsc w tabeli jest rozluźnienie i brak koncentracji. Dlatego szczególną uwagę zwracamy na to żeby zawodnicy podeszli do tego spotkania tak mentalnie nastawieni jak do starć z najsilniejszymi rywalami. Naszą siłą w tym roku jest posiadanie wielu futbolistów, którzy rywalizują o miejsce w wyjściowym składzie, więc ktoś w jednym meczu może być rezerwowym, a w kolejnym już starterem. W starciu z Kozłami zamierzamy dać szansę każdemu, bo tylko tak możemy ustalić, kto jest w najlepszej dyspozycji przed bardzo ważną konfrontacją z Eagles, która czeka nas już 22 maja – podsumował Piechnik.

W niedzielnej potyczce Kozły szukają doświadczeń, Jastrzębie optymalnego zestawienia składu, więc jest szansa, że niezależnie od wyniku obie strony będą usatysfakcjonowane.

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
24% do 76% (62 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Panthers 8 7/1 281 14
2. Seahawks 8 7/1 138 14
3. Lowlanders 8 4/4 60 8
4. Eagles 8 5/3 144 10
5. Husaria 8 3/5 -156 6
6. Sharks 8 2/6 -165 4
7. Kozły 8 0/8 -302 0

Sonda

Które zespoły zagrają w finale PLFA J-11?