Z ostatniej chwili:

CENTRUM MECZOWE 10 cze, 2012 14:00

Tigers
Kraków
0
0 I 13
0 II 33
0 III 6
0 IV 13
- OT -
65
Rebels
Katowice
rozwiń ͮ
 

Nawet z nimi

Opublikowano dnia: 13 cze 2012 | Komentarze: 0

Wysoka wygrana Rebels w Krakowie oznacza dla nich prawie pewny awans do playoffów. Trudno jednak stwierdzić, czy drużyna z Górnego Śląska bardziej udowodniła swoją siłę czy ponownie obnażyła słabość Tygrysów. Odpowiedź leży zapewne gdzieś pośrodku.

Po dramatycznej wygranej z Kozłami, Rebelianci stali się panami swojego losu. Wiedzieli, że z poznańskiej drużyny odchodzi Mark Philmore więc klub z Wielkopolski ma małe szanse zagrożenia Eagles i Seahawks. W tych okolicznościach katowiczan od szczęścia dzieliło tylko pokonanie rozbitych Tigers. Tygrysów, które w swoim domowym pożegnaniu z tym sezonem miały wreszcie pokazać pazur...

Idealna sytuacja
Fanów na stadionie Juvenii nie brakowało. Tym razem mogli trafić na Tigers Arenę jeszcze łatwiej niż zwykle, bo drogę do niej wyznaczał, górujący nad nią - widoczny z bardzo daleka - dźwig, który na specjalnej platformie wciągał do góry śmiałków, chcących spróbować skoku na bungee. To prawda, że sporą część trybun zajmowała silna i głośna grupa z Rebels Nation, ale nie brakowało też miejscowych. Po pogromach, które ich pupile musieli znosić w pojedynkach z czołówką przyszedł przecież czas na zespół z niższej półki, któremu można było przy okazji pokrzyżować plany. Sytuacja idealna. Dopisać musieli już tylko gracze gospodarzy.

Zaczęli dobrze, bo pozwalając Rebels na zdobycie tylko 4 jardów w ich pierwszych trzech próbach ofensywnych. Thad Gaebelein, zastępca Filipa Mościckiego na pozycji rozgrywającego, ugrał jednak chwilę później jeszcze mniej w pierwszej serii Tygrysów. Punt krakowian na dobrą akcję powrotną zamienił Zbigniew Szrejber i goście zaczynali już na 30. jardzie od pola punktowego rywala. To wtedy pierwszą z wielu popisowych akcji w tym meczu zaliczył Łukasz Rębowski. Jego 25-jardowy bieg otworzył drzwi do pierwszego przyłożenia. Sięgnął po nie Jan Musil.

Mała strata
Ale 7 punktów, to jeszcze mała strata, Pomarańczowi mogli ją szybko nadrobić. Dzięki fladze za faul osobisty łatwo zdobyli pierwsze 15 jardów, ale od razu po niej szczęście ich opuściło. Gaebelein posłał piłkę w kierunku swojego skrzydłowego, ale ta zamiast do jego rąk... trafiła w jego kask i na moment zawisła w powietrzu. Przytomnie zachował się Karol Skutela i przechwytem dał gościom kolejną szansę na touchdown... wykorzystaną już jeden bieg później. To tu swój świetny dzień w pracy zaczął z kolei Arkadiusz Kanicki, ale jego akcję anulowała flaga. Rebels nie zrazili się tym zupełnie i zagrali jeszcze raz tę samą akcję. Kanicki zostawił tym razem kilka jardów do zdobycia dla innych. Jak się okazało, dla Grzegorza Sudera, który na moment wcielił się w... tight-enda i złapał, w trzeciej próbie na pierwszym jardzie podanie Michała Kołka.

14 punktów było już stratą nieco większą. Ale ciągle do nadrobienia... chyba, że zaczyna się kierować podania (zamiast w kask kolegi z zespołu) wprost w ręce safety rywali. Tygrysy miały już zdobyć pierwszą próbę, ale potrzebując jednego jarda zdecydowały się na trzecią z rzędu akcję podaniową. I przesadziły, bo Artur Loncierz z łatwością przejął zbyt mocne podanie Gaebeleina w okolicach połowy boiska. Daleko, ale kolejny świetny, aż 30-jardowy bieg Rębowskiego sprawił, że Kanicki, wyjątkowo zwinny, jak na fullbacka, mógł chwilę później podwyższyć wynik na 20:0 na korzyść Rebeliantów.

Jednak pogrom
Mniej więcej w tym momencie ostatni optymiści zrozumieli, że kolejne spotkanie na Tigers Arena nie będzie się różniło praktycznie niczym od pogromów oglądanych tutaj w poprzednich tygodniach. Nadzieja zgasła zresztą całkowicie, gdy gospodarzom udało się powstrzymać Rebels na połowie boiska w trzech próbach. Punt oznaczał przecież odzyskanie piłki przez Tigers. Problem tylko w tym, że punterem w szeregach Srebrnej Gwiazdy jest Arkadiusz Kanicki, który może zdecydować się na zaskakujący bieg w czwartej próbie. Tak zrobił w tej sytuacji... zyskując 35 jardów i odbijając po drodze co najmniej trzech chcących go powalić przeciwników (odnosi się do tego w rozmowie pod relacją Michał Bury).

Ta akcja oczywiście przyczyniła się do kolejnego przyłożenia (znów Rębowski), na które Tygrysy odpowiedziały... kolejnym przechwytem Loncierza. Jardów do przejścia ponownie mało, a większość z nich wziął na siebie tym razem Jan Musil. 0:33, wznowienie krakowian i kolejna piłka w środek (tak, zgadliście) zaadresowana przez pomyłkę do Loncierza. 25-jardowy taniec z piłką Rębowskiego i znów touchdown. Wykop, 10-jardowy bieg, chcącego się poprawić Gaebeleina i już w kolejnej próbie... jeszcze jedno interception na jego konto. Tym razem futbolówkę złapał Kanicki (który mimo swojej kariery biegacza nadal gra też w defensywie) i sam wpisał się na listę punktujących po ładnej akcji powrotnej, w której znów nieskutecznie próbowano go przewrócić. Do przerwy fatalnie dla gospodarzy, 0:46.

Mała drużyna

Ja rozumiem porażki z Warszawą, Wrocławiem, Gdynią po 50 punktów... Ale z małą drużyną taką jak Rebels? Nawet z nimi?
pytał jeden z wychodzących ze stadionu fanów, najwidoczniej pamiętający lepsze czasy

Nad taką sytuacją boiskową zapłakało wreszcie krakowskie niebo. I to jak! Sędziowie musieli przedłużyć przerwę o dodatkowe 25 minut, żeby pozwolić się wyszaleć nagłej burzy. Po tym czasie Tigers wrócili na boisko z agresywnym nastawieniem, próbując od razu (nieudanego) on-side kicka. Później, w pierwszych dwóch akcjach rywali odjęli im 16 jardów, ale w próbie trzeciej pozwolili na... 60-jardowy bieg Kanickiego. Znów kilku graczy miało świetne pozycje i szansę na czyste uderzenie szarżującego fullbacka, ale jego – momentami wręcz groteskowo wyglądająca – przewaga fizyczna pozwoliła mu dobiec do pola punktowego i powiększyć prowadzenie przyjezdnych.

W końcówce pojedynku, poza dwoma złapanymi przyłożeniami Zbigniewa Szrejbera, coraz głośniejszymi kibicami z Górnego Śląska i niemocą Tigers, która skończyła się wreszcie (owocnym) przeniesieniem ofensywnego liniowego na pozycję running backa, niezbyt jest o czym wspominać. Gdy prysł czar równego pojedynku można było się zacząć zastanawiać co dalej z krakowskim klubem i jak silni są naprawdę Rebels i czy 65 punktów przewagi nad Tygrysami wystarczy, żeby nawiązać równą walkę z Seahawks w półfinale? Można było też porównać ze sobą dwa kluby z Topligi, w których brak amerykańskich graczy (James Dobson wrócił do Stanów Zjednoczonych), ale ich poziomy są tak bardzo różne.

- Ja rozumiem porażki z Warszawą, Wrocławiem, Gdynią po 50 punktów... Ale z małą drużyną taką jak Rebels? Nawet z nimi? - pytał jeden z wychodzących ze stadionu fanów, najwidoczniej pamiętający lepsze czasy. Warto jednak pamiętać, że już w pierwszym spotkaniu tych drużyn w było przecież 40:6 na korzyść Rebels. Czyli w dwumeczu ok. 100 punktów różnicy... Sporo, ale też trudno się dziwić, że byli-Miners nie są chwilowo postrzegani jako klub z czołówki. Wejdą do play-offów jako outsider i dopiero tam będą mogli zmienić ten sposób myślenia. PS. proponuję wszystkim defensywom nadrobić zaległości i przyjrzeć się biegom numeru trzeciego w składzie Rebels. Próby improwizacji, gdy Kanicki jest już na pełnej szybkości, to zdecydowanie bardzo zły pomysł.

Krzyżyk na sezonie
Z Michałem Burym, linebackerem Tigers, rozmawia Adrian Fulneczek.

Znowu wysoka porażka...
Na początku meczu szło nam całkiem dobrze, ale później, po pierwszych przyłożeniach rywali, mieliśmy nasz standardowy kryzys wiary we własne umiejętności.

Trochę też im pomogliście, pozwalając im na pięć przechwytów.
Szczerze mówiąc niezbyt mamy się czym tłumaczyć. Wiedzieliśmy dokładnie, że biegi pójdą na stronę fullbacka i 98% biegów tam poszło, ale brakowało nam wykończenia i ich nie mogliśmy ich zatrzymać.

Powiedziałbym, że brakowało raczej... kilogramów?
No tak, bez wątpienia jesteśmy najmniejszą drużyną ligi. Przez cały sezon mamy zresztą running backa ważącego 80 kilogramów, co w porównaniu z Dawidem Rechulem... no, widać różnicę.

Szczególnie brakowało ich jednak przy biegach Arkadiusza Kanickiego, bo wielokrotnie ktoś miał czystą pozycję, żeby go powalić, ale to się nie udawało z powodu jego przewagi fizycznej.
Oj, miał straszną przewagę fizyczną, a do tego u nas wielu zawodników myślało, że jest go w stanie zatrzymać po prostu tacklem powyżej pasa, co było...

...złym pomysłem.
Bardzo złym pomysłem. Trener udzielił nam za to reprymendy w przerwie i w drugiej połowie poszło już trochę lepiej. Tak czy inaczej, spore słowa uznania dla Arka, biegał dziś bardzo dobrze.

A tobie jak się dziś biegało, bo na końcu sam trafiłeś przecież na pozycję running backa?
I to po raz pierwszy w życiu, ale było to całkiem miłe doświadczenie! Szczególnie, że zaczęliśmy całkiem regularnie zdobywać jardy. Nie wiem, czy spróbujemy tego w ostatnim meczu, bo mamy bardzo mało czasu na przygotowanie do niego.

Dziś koniec sezonu domowego, pierwsze podsumowania roku?
Cóż, obawiam się, że bardzo wiele osób już kilka meczów temu położyło już na tym sezonie krzyżyk. Jadąc do Gdyni z tak małą kadrą zdenerwowaliśmy się i chcieliśmy jeszcze wygrać ten mecz i spróbować zapewnić sobie jeszcze rzutem na taśmę play-offy...

Ale już wiadomo, że play-offów nie będzie... Trzeba patrzeć na przyszły rok, nie zrezygnujesz z gry w Tigers?
Nie wiem jeszcze czy będę mieszkał w Krakowie. Obecnie mieszkam i trenuję w Bielsku. A bielsko, jak wiadomo, to biała plama na futbolowej mapie Polski więc może uda mi się coś stworzyć właśnie tam? Trudno mi powiedzieć, jak będzie. Naprawdę jeszcze nie wiem. Zobaczymy.


Tu się wszystko zaczyna
Z Łukaszem Rębowskim, running backiem Rebels rozmawia Adrian Fulneczek.

Wrażenia po meczu?
Wykonaliśmy plan minimum. Tak to miało wyglądać. To był dla nas mecz o wszystko. Jeśli chodzi o Tigers, to walczyli do końca, ale widać było, że nie mieli pełnego składu, że tracili siły, ale się nie poddali i dzięki im za to.

Jak oceniasz Wasz występ? Nie popełniliście dziś zbyt wielu błędów...
Nie było błędów, wydaje mi się, że dzisiejsze spotkanie było też dograniem założeń taktycznych. Mogliśmy sobie dziś pozwolić na przećwiczenie nowych zagrywek i wykorzystaliśmy tę okazję.

Myślisz, że stajecie się powoli albo jesteście już zespołem, opierającym swój atak głównie na grze biegowej?
Myślę, że to na pewno zaskakuje przeciwnika/ Ogólnie staramy się mieszać nasze zagrania, ale dzisiaj pogoda pozwoliła głównie na biegi więc stawialiśmy głównie na nie. Ale wydaje mi się, że z dobrym skutkiem.

I to jak. Wystarczy spojrzeć na wynik... Plan minimum, zwycięstwo i play-offy już macie. Co dalej, co jest „planem maksimum”?
Teraz dopiero wszystko się zaczyna, teraz trzeba będzie zrobić jeszcze więcej. Naszym prawdziwym planem jest wybiegnięcie na murawę Stadionu Narodowego już 15 lipca.

Czyli od tego momentu zaczynacie przygotowania na Seahawks?
Powoli, ale tak jak mówiłem wcześniej - dla Rebels wszystko zaczyna się od teraz.

 

Dom-Bud Kraków Tigers - AZS Silesia Rebels 0:65 (0:13, 0:33, 0:6, 0:13)

I kwarta

0:7 przyłożenie Jana Musila po 6-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jan Musil)
0:13 przyłożenie Grzegorza Sudera po 1-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka

II kwarta
0:20 przyłożenie Arkadiusza Kanickiego po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jan Musil)
0:27 przyłożenie Łukasza Rębowskiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jan Musil)
0:33 przyłożenie Pawła Szepiszczaka po 25-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka
0:39 przyłożenie Łukasza Rębowskiego po 25-jardowej akcji biegowej
0:46 przyłożenie Arkadiusza Kanickiego po 37-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt Jan Musil)

III kwarta
0:53 przyłożenie Arkadiusza Kanickiego po 60-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Jan Musil)

IV kwarta
0:59 przyłożenie Zbigniewa Szrejbera po 5-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka
0:65 przyłożenie Zbigniewa Szrejbera po 25-jardowej akcji po podaniu Michała Kołka


Mecz obejrzało 400 widzów.

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
35% do 65% (123 głosów)

TABELA

Topliga

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Seahawks 10 9/1 260 18
2. Eagles 10 8/2 282 16
3. Devils 10 7/3 206 14
4. Rebels 10 3/7 -190 6
5. Kozły 10 2/8 -165 4
6. Tigers 10 1/9 -393 0

Sonda

Która drużyna zajmie ostatnie miejsce premiowane awansem do play-offs?